Ben Nevis z 8 latkiem i mamą

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest
Share on email
Email

Ben Nevis 1345m npm najwyższy szczyt Wielkiej Brytanii

Wielka Brytania, Szkocja, Fort William, czas przejścia: 12h ( z 8 latkiem, mamą i psem). Rok zdobycia: 31 sierpień 2018

Zanim opiszę moje drugie wejście (2 razy w ciągu dwóch miesięcy) na Ben Nevis w towarzystwie syna i mamy – cofnę się w czasie….

Przed moim pierwszym zdobyciem Ben’a miałam więcej pytań niż odpowiedzi. Jako Polka, która zaliczała góry w Polsce zadawałam sobie pytania czy faktycznie jest trudno się wspiąć – bo to przecież tylko 1345 m npm? W porównaniu do polskich gór to bułka z masłem. Czyż tak powinno byc…?

W opinii Anglików góra ciężka do zdobycia.  Nie mogę powiedzieć czy ciężko. Dla każdego to inny poziom. Przekonałam się więc sama na własnej skórze. Ludzie go zdobywają nocą, biegnąc, w śniegu i deszczu, kto szybciej. My postanowiliśmy namówić moją mamę, żeby spróbowała – pomimo że przewidywany czas to 12h.

 

Gdzie znaleźć nocleg?

Będąc w tych okolicach można znaleźć wiele miejsc noclegowych – ceny B&B zróżnicowane – w zależności jakie standardy i jaki sezon. Ja proponuję http://www.glen-nevis.co.uk/campsite – to miejsce, które otrzymało nagrody za najlepszy campsite w Szkocji. Każdy znajdzie coś dla siebie – od miejsca na namiot, po drewniane domki tzw. camping pods. Bardzo czysto, ceny przystępne, można rezerować zarówno na miejscu jak i przez stronę internetową.  To miejsce jest idealną wypadową na Ben’a. Dlaczego? Bo jest na miejscu, do szlaku jest raptem 10 minut piechotą, nie musicie płacić za parking, a campsite serwuje jedzenie i mini market, gdzie znajdziecie szkockie przysmaki, pamiątki i świeże pieczywo o poranku. 

My wybraliśmy miejsce na samochód – namiot rozłożony na dachu był dla nas idealnym noclegiem z widokiem na góry. 

 

5 rano pobudka. Ciepła herbata, Dyson  – grzejnik i kilka warstw ubrania w środku lata sprawiły, że Samuel z uśmiechem był gotowy na zdobycie góry – tym razem z babcią. To było jego drugie podejście w ciągu dwóch miesięcy. Pierwsze podejście w kolejnym artykule, które miało inny charakter i trudność zdobycia. 

Czapka, rękawiczki, kilka warstw ubrań i górskie buty są wymagane. Nie ma znaczenia jaka pora roku. Temperatura i warunki pogodowe – szczególnie w górnych partiach zmieniają się diametralnie.  Nie ukrywam, że podobnie jak na Kasprowy i tutaj ludzie wychodzą na szlak w klapkach, ale cóż – ja taka extreme nie jestem. Kijki mile widziane, bo to długa wspinaczka a pierwsze 2 godziny wymagające. Jeżeli nigdy nie chodziłeś z nimi – myśle, że warto spróbować. Pamiętam jakie miałam myśli widząc ludzi chodzących z nimi. Myślałam sobie – pewnie będą mi potrzebne na starość 😉 ale nic bardziej mylnego… spróbuj bo warto.

Wychodząc wcześnie rano macie przewagę nad śpiochami – nie jest wtedy tłocznie a tym samym szybciej zejdziecie – zanim zajdzie słońce. 

Na powyższym zdjęciu, możecie zauważyć mgły w tle.

 

Fajnie jest zobaczyć, że nie jesteśmy sami na tym świecie. Udało nam się spotkać dwa auta, które były wyposażone w namiot na dachu taki jak nasz….

Czy Ben Nevis jest trudny? Moim zdaniem jest wymagający – szczególnie pierwsza sekcja. Nie jest trudny ale dlatego, że jest to długa droga, może co niektóre osoby zmęczyć. Na szlaku miałam okazję spotkać osoby, którym lała się krew z nosa, które miały zadyszkę. 

Moim zdaniem, nie można lekceważyć żadnej góry. 

Góra jest o tyle przyjemna, że widoki zapierają dech. Nie ma ekspozycji – co daję swobode chodzenia osobom z lękiem. Po prostu idziesz swoim tempem.  Szlak jest tak oznaczony i przejrzysty, że cięzko się zgubić. Idziesz sobie swoim tempem i masz tę swiadomość że to najwyższy szczyt Wielkiej Brytanii. 

Lubię te górę, bo daje mi wolność i to, że można na niej sprawdzać swoje siły pod każdym kątem i w każdych warunkach. 

Jednak nie traktujcie jej jak pagórka. Niestety kilka osób straciło na niej życie. 

 

Na szczycie...

Na szczycie można chwilę odpocząć i jest to też moment na zdecydowanie, którą drogą zejść. Za pierwszym razem, kiedy zdobywałam tę górę z Jakubem wybraliśmy najtrudniejsze zejście ( o czym mowa będzie w innym artykule) – tym razem będąc z mamą, dzieckiem i psem – bez Jakuba – postanowiłam iść na łatwiznę i zejść tym samym szlakiem, 

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest
Share on email
Email

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

For security, use of Google's reCAPTCHA service is required which is subject to the Google Privacy Policy and Terms of Use.

I agree to these terms.

🌎
Scroll to Top